Choć Trybunał Sprawiedliwości UE nie wydał jeszcze jednoznacznych wytycznych w tej sprawie, to coraz częściej mówi się o tzw. waloryzacji wypłaconego kapitału – czyli sytuacji, w której kredytobiorca miałby oddać bankowi więcej, niż od niego otrzymał. Sprawa znów nabrała rumieńców po nieoczekiwanym wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie, który – ku zaskoczeniu środowiska prawnego – przychylił się do stanowiska banku.
To przełomowe stanowisko, bo dotychczas sądy nie przyznawały bankom prawa do uzyskania większej kwoty niż ta, którą przekazały klientom. Co więcej, sędzia uznał, że roszczenie banku nie uległo przedawnieniu – instytucja zdążyła bowiem złożyć swoje żądanie w ciągu trzech lat od momentu, w którym konsumenci sami wystąpili przeciwko niej z roszczeniem.
Choć wyrok ten może dawać bankom nadzieję na odzyskanie większych kwot niż nominalny kapitał, to prawnicy reprezentujący frankowiczów są zgodni – nie należy się spodziewać, że to podejście stanie się powszechne. Jest ku temu wiele powodów, przede wszystkim natury prawnej.
Zgodnie z przepisami Kodeksu cywilnego, sąd może dokonać waloryzacji świadczenia pieniężnego tylko wtedy, gdy nastąpiła istotna zmiana siły nabywczej pieniądza, a jednocześnie nie narusza to zasad współżycia społecznego. I właśnie te przesłanki mają kluczowe znaczenie. Sama inflacja czy naturalne wahania wartości pieniądza nie wystarczą. Musi to być zmiana wyraźna, dotkliwa, a do tego powinna zaistnieć już po powstaniu zobowiązania. A tutaj sprawa się komplikuje – bo kiedy tak naprawdę powstaje obowiązek zwrotu kapitału przez frankowicza? W momencie zawarcia umowy, wydania wyroku, czy może złożenia pozwu?
Nawet jeśli za punkt odniesienia przyjmiemy którykolwiek z tych momentów, to analiza danych GUS z lat 2007–2023 pokazuje, że nie można mówić o „istotnej” zmianie siły nabywczej pieniądza. Owszem, występowały pewne wahania, ale mieściły się one w granicach typowych dla normalnej gospodarki. Brakuje więc podstaw do tego, by waloryzację uznać za uzasadnioną. Z tego powodu prawnicy oceniają, że choć warszawski wyrok był zaskakujący, to raczej nie wpłynie on na zmianę ogólnej linii orzeczniczej, która pozostaje zdecydowanie prokonsumencka – również w sprawach takich jak Santander Bank kredyt we frankach