Przekonanie, że tylko niewielki odsetek tych klientów zdecyduje się na pozew, zostało zweryfikowane przez rzeczywistość. Skala postępowań obejmujących zakończone umowy systematycznie wzrasta, co skłania banki do dalszego tworzenia rezerw finansowych.
Nowy wymiar ryzyka – sprawy o kredyty już spłacone
Dane z końca pierwszego kwartału 2024 roku pokazują, że banki giełdowe utworzyły już rezerwy na łączną kwotę blisko 42 miliardów złotych. Początkowo działania te miały obejmować jedynie czynne kredyty, jednak rzeczywistość okazała się bardziej złożona. Wśród około 725 tysięcy frankowych hipotek udzielonych w Polsce, ponad 415 tysięcy to umowy już zamknięte. Ich udział w ogólnej puli potencjalnych roszczeń jest zatem istotny, a to oznacza, że banki muszą kontynuować strategię tworzenia zabezpieczeń.
Z raportów wynika, że kilka instytucji finansowych przekroczyło już 100-procentowy poziom pokrycia rezerwami aktywnych umów. W niektórych przypadkach – jak w banku o największym wzroście – wskaźnik ten osiągnął nawet 127%. Mimo to, zagrożenie płynące ze strony byłych kredytobiorców wciąż rośnie, a banki nie mogą go dłużej bagatelizować.
Zaskakująco wysoka liczba pozwów – prognozy były nietrafne
Przez długi czas banki utrzymywały, że jedynie około 14% byłych frankowiczów zdecyduje się na drogę sądową. Tymczasem w najnowszych raportach finansowych niektóre banki ujawniają, że odsetek spraw dotyczących całkowicie spłaconych kredytów sięga już niemal jednej czwartej nowych pozwów. W jednym z przypadków aż ponad 20% roszczeń zarejestrowanych w pierwszym kwartale roku dotyczyło takich właśnie umów. To znacznie więcej, niż pierwotnie zakładano.
Przełomowe orzeczenia TSUE i Sądu Najwyższego zmieniają realia
Wzrost zainteresowania pozwami ze strony byłych kredytobiorców jest bezpośrednio związany z niedawnymi rozstrzygnięciami sądowymi. Kluczowe znaczenie mają tu wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, które w jednoznaczny sposób chronią interesy konsumentów. Orzeczenia te wyeliminowały obowiązek składania przez klientów oświadczeń o skutkach unieważnienia umowy, ograniczyły możliwość banków do zatrzymywania korzyści i jasno wskazały, że roszczenia instytucji finansowych nie podlegają sądowej waloryzacji, jeśli zawarta umowa była nieważna z powodu niedozwolonych zapisów.
W 2024 roku nastąpiło również istotne ujednolicenie linii orzeczniczej na poziomie krajowym – Izba Cywilna Sądu Najwyższego przyjęła uchwałę potwierdzającą brak możliwości modyfikowania treści umów przez sądy oraz ustalającą początek biegu przedawnienia roszczeń banków od momentu uzyskania przez nie wiedzy o roszczeniach klienta.
Bezpieczeństwo ex-frankowiczów zachętą do działania
W obliczu tych wyroków sytuacja byłych posiadaczy kredytów frankowych jest wyjątkowo korzystna. Nie grozi im ani obowiązek zapłaty wynagrodzenia za korzystanie z kapitału, ani waloryzacja świadczeń na rzecz banku. Dodatkowo mogą oni liczyć na zasądzenie odsetek ustawowych za zwłokę od momentu poinformowania banku o roszczeniach. Tym samym wzrasta liczba klientów decydujących się na skierowanie sprawy do sądu, licząc na pełne rozliczenie umowy zgodnie z teorią dwóch kondykcji. Co istotne, podobne mechanizmy dochodzenia roszczeń pojawiają się także w sprawach o kredyt w GBP, gdzie struktura umów bywała równie niekorzystna dla konsumentów.
Zmiana nastrojów na rynku
Obecnie coraz wyraźniej widać, że zapoczątkowany przez aktywnych frankowiczów trend sporów sądowych przenosi się na byłych kredytobiorców. Ich determinacja oraz korzystne orzecznictwo stanowią realne wyzwanie dla sektora bankowego. Wzrost liczby spraw będzie prawdopodobnie widoczny już w najbliższych sprawozdaniach finansowych, a instytucje zmuszone będą uwzględniać to zjawisko w dalszym planowaniu rezerw i strategii procesowej.