Kredytobiorcy mający większą świadomość swoich praw zwykle zachowują ostrożność wobec takich propozycji i rozważają alternatywy, w tym przede wszystkim drogę sądową.

Ugoda: szybkość versus skuteczność

Zaletami ugody z bankiem są niewątpliwie jej dostępność oraz relatywnie krótki czas potrzebny do jej zawarcia. W wielu przypadkach banki same wychodzą z inicjatywą, próbując nakłonić klientów do podpisania porozumienia. Niestety, korzyści te są powierzchowne. Po podpisaniu ugody kredyt nadal istnieje, choć jego warunki zostają zmodyfikowane – najczęściej przez przewalutowanie na złotówki przy zastosowaniu zmiennego oprocentowania opartego na stawce WIBOR. W efekcie zobowiązanie nie znika, a ryzyko finansowe utrzymuje się nadal.

Zabezpieczenie sądowe jako alternatywa

Postępowanie sądowe, choć dłuższe, oferuje możliwości nieosiągalne w przypadku ugody. Coraz częściej sądy przychylają się do wniosków o zabezpieczenie roszczenia, co skutkuje zawieszeniem obowiązku spłaty kredytu już na wczesnym etapie procesu. Gdy sąd udzieli takiego zabezpieczenia, kredytobiorca nie musi regulować zobowiązań do czasu prawomocnego wyroku. W przypadku unieważnienia umowy, kredyt przestaje obowiązywać w całości, a dodatkowo możliwe jest uzyskanie zwrotu środków od banku.

Odsetki ustawowe – ukryty atut postępowania sądowego

Złożenie pozwu otwiera również drogę do naliczania odsetek ustawowych za opóźnienie. W obecnym stanie prawnym, wysokość tych odsetek przekracza 14% rocznie, co przy kilkuletnim postępowaniu może przełożyć się na dodatkowe dziesiątki, a czasem setki tysięcy złotych dla kredytobiorcy. W praktyce oznacza to, że nie tylko można odzyskać nienależnie pobrane świadczenia, ale również zyskać znaczące środki tytułem odsetek.

Porównanie dwóch ścieżek: ugoda a unieważnienie umowy

Z danych tych wynika jasno, że ugoda rzadko kiedy stanowi korzystne rozwiązanie dla konsumenta. Unieważnienie kontraktu oznacza definitywne zakończenie zobowiązania i wyklucza dalsze zyski banku z tytułu oprocentowania lub innych opłat.

Dlaczego ugody wciąż są oferowane?

Instytucje finansowe, dostrzegając rosnącą liczbę niekorzystnych dla siebie wyroków, próbują ograniczyć swoje straty, składając propozycje ugód. Czasem – zwłaszcza gdy sprawa trafiła już do sądu, a wyrok pierwszej instancji był dla banku niekorzystny – propozycje te są bardziej atrakcyjne. Zdarzają się przypadki, gdy treść ugody faktycznie odpowiada efektowi wyroku unieważniającego umowę, ale są to wyjątki, nie reguła. Większość ofert to wynik chłodnej kalkulacji banku, który ocenia, co bardziej mu się opłaca: ugoda czy ryzyko przegranej w sądzie.

Czy ugoda może być uczciwa?

Teoretycznie tak – uczciwa ugoda to taka, która odzwierciedla warunki rozliczenia po unieważnieniu umowy. Praktyka pokazuje jednak, że kredytobiorcy otrzymują propozycje o bardzo różnej treści, nawet w ramach tego samego banku. Decydujące są okoliczności konkretnej sprawy, etapy postępowania i determinacja klienta. W obecnej sytuacji rynkowej, przy około 96% wygranych spraw frankowych, trudno znaleźć uzasadnienie dla wyboru ugody jako optymalnego rozwiązania.

Wnioski na 2024 rok

Sukcesy frankowiczów w sądach, wsparte orzecznictwem unijnym i krajowym, ugruntowały przekonanie, że dochodzenie roszczeń przed wymiarem sprawiedliwości jest skuteczniejsze niż ugoda. O ile banki rzeczywiście nie zdecydują się na wprowadzenie ugód, które dorównują efektem unieważnieniu umowy, nie ma podstaw, by liczyć na masowe zainteresowanie taką formą porozumienia – nawet wśród osób, których sprawy prowadzi kredyt we frankach adwokat Kraków