Sąd Okręgowy w Warszawie opublikował ogłoszenie o wszczęciu postępowania grupowego przeciwko Skarbowi Państwa, które zainicjowano kilka lat temu. Chociaż sprawa ma potencjał, by wyznaczyć nowy kierunek w orzecznictwie, odzew wśród kredytobiorców okazuje się zaskakująco niewielki.
Według danych w czerwcu 2024 roku, do pozwu przystąpiło zaledwie prawie 380 osób. To ułamek liczby uprawnionych, biorąc pod uwagę, że problem pseudowalutowych kredytów mógł dotyczyć nawet miliona obywateli. Mimo starań inicjatorów pozwu i kampanii prowadzonej w mediach społecznościowych, zdecydowana większość zainteresowanych nie widzi dla siebie miejsca w tym sporze.
Niechęć wobec pozwu – przyczyny i kontekst społeczny
Wiele osób, choć składało pozwy przeciwko bankom, nie wykazuje chęci do podjęcia sporu z państwem. Niektórzy otwarcie wskazują, że potencjalne świadczenia w wyniku wygranej sprawy musiałyby pochodzić ze środków publicznych, a więc od podatników – w tym także od nich samych. Inni podnoszą względy praktyczne: wieloletni, skomplikowany proces, brak gwarancji sukcesu i perspektywa kolejnych lat niepewności.
Dołączenie do pozwu zbiorowego nie zamyka sprawy. Ewentualne orzeczenie o odpowiedzialności państwa nie oznacza automatycznej wypłaty odszkodowania. Każdy uczestnik będzie musiał następnie złożyć indywidualne powództwo o zapłatę. To oznacza, że droga do ewentualnych świadczeń dopiero się zaczyna – i będzie trudna, zwłaszcza w kontekście konieczności wykazania związku przyczynowego między bezczynnością organów nadzoru a poniesioną szkodą.
Presja wewnątrz środowiska – i reakcja frankowiczów
Od czasu ogłoszenia rozpoczęcia postępowania grupowego obserwuje się wzmożoną aktywność części środowisk skupionych wokół frankowiczów. Narracja, początkowo pełna entuzjazmu, zaczęła przybierać ostrzejszy ton. Krytykowani są ci, którzy decydują się nie brać udziału w pozwie – zarzuca im się brak solidarności czy „dług moralny” wobec wcześniejszych pokoleń walczących z bankami. Pojawiają się nawet sugestie, że odmowa uczestnictwa to przejaw braku odwagi.
Taka retoryka może przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. Osoby, które zakończyły już swoje spory z bankami, często nie chcą wracać do traumatycznych przeżyć. Zamiast funkcjonować dalej w roli ofiary – tym razem systemu państwowego – wolą zamknąć ten rozdział i odzyskać poczucie normalności. Nie każdy, kto domagał się sprawiedliwości w sądzie, czuje potrzebę ponownego wchodzenia w wieloletni proces związany z kredyt we frankach.
Co warto wiedzieć przed przystąpieniem do pozwu zbiorowego
Złożenie deklaracji uczestnictwa w postępowaniu możliwe jest dla wszystkich, którzy zaciągnęli kredyt waloryzowany walutą obcą na cel prywatny – niezależnie od tego, czy już spłacili kredyt, podpisali ugodę, czy prowadzą obecnie spór z bankiem. Z postępowania wykluczeni są natomiast przedsiębiorcy, którzy finansowali działalność gospodarczą.
Dla niektórych frankowiczów – zwłaszcza tych, których bank ogłosił upadłość – pozew może być jedyną realną drogą do uzyskania jakiejkolwiek rekompensaty. Tak może być choćby w przypadku osób związanych wcześniej z instytucjami, które zaprzestały działalności w Polsce. Niemniej, perspektywa kolejnych lat oczekiwań, z niepewnym finałem, pozostaje skutecznym czynnikiem zniechęcającym.
Nie każdy musi być bohaterem – i to w porządku
Powództwo przeciwko Skarbowi Państwa z pewnością będzie wydarzeniem o dużym znaczeniu dla rynku prawnego i społecznego. Ale udział w nim nie powinien być ani obowiązkiem, ani wyrazem lojalności wobec innych kredytobiorców. Każdy frankowicz ma prawo decydować samodzielnie o tym, czy chce jeszcze raz podjąć walkę – tym razem nie z bankiem, ale z państwem. Nikt nie powinien czuć się z tego powodu osądzany.
Podsumowanie:
- Ruszyło postępowanie grupowe przeciwko Skarbowi Państwa dotyczące kredytów indeksowanych kursem walut.
- Odzew wśród kredytobiorców jest jak dotąd niski – zaledwie kilkaset osób zadeklarowało uczestnictwo.
- Pozew nie gwarantuje rekompensaty – konieczne będą kolejne indywidualne sprawy o zapłatę.
- Kredytobiorcy nie chcą być poddawani presji ani traktowani jako dłużnicy „frankowego środowiska”.
- Uczestnictwo powinno być świadomym, dobrowolnym wyborem – a nie reakcją na narrację opartą o emocje.