Pojawiają się określenia sugerujące istnienie rzekomego „przemysłu” pozywania banków. W opinii części zarządzających instytucjami finansowymi działania te mają na celu uzyskanie świadczeń – jak to określono – „od firm lub od państwa”.
Warto zauważyć, że zarzuty te pojawiają się równolegle z upowszechnieniem wiedzy prawnej wśród kredytobiorców oraz sukcesami procesowymi. Zjawisko to nie jest nowe – środowisko prawnicze od wielu lat prowadzi działania edukacyjne, informując konsumentów o ich uprawnieniach wynikających z przepisów prawa krajowego i unijnego. To właśnie ten wzrost świadomości oraz dostęp do pomocy profesjonalnych pełnomocników sprawiają, że coraz więcej osób decyduje się na pozew zamiast przyjmować warunki ugód oferowanych przez banki.
Banki nie ukrywają, że właśnie działalność pełnomocników prowadzących sprawy typu kredyt we frankach adwokat Kraków postrzegają jako główną przyczynę niskiego poziomu skuteczności programów ugodowych. Choć instytucje te zapowiadają aktualizację modeli porozumień, to wciąż wiele wskazuje na to, że zmiany te będą inicjowane przede wszystkim przez organy publiczne, a nie sektor samodzielnie. W międzyczasie obserwujemy wycofywanie niektórych kontrroszczeń banków oraz rezygnację z apelowania w sprawach, w których zapadły dla nich niekorzystne orzeczenia.
Prawnicy specjalizujący się w sprawach kredytów powiązanych z walutą obcą konsekwentnie udowadniają, że konsekwentne działania procesowe mogą doprowadzić do realnych zmian. Banki, widząc skalę strat wizerunkowych i finansowych, coraz częściej przyjmują postawę defensywną, nie zawsze adekwatną do skali wcześniejszych nadużyć. Sektor wydaje się zaskoczony skutecznością konsumentów oraz stanowczością sądów – i w odpowiedzi podejmuje próbę osłabienia zaufania do środowiska prawniczego.
Szczególnie znamienna jest wypowiedź jednego z prezesów dużej instytucji bankowej, który podczas publicznej debaty sformułował tezę o istnieniu zorganizowanego „przemysłu” zajmującego się pozywaniem banków. Według tej narracji celem tego środowiska ma być uzyskiwanie świadczeń niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z rzeczywistym naruszeniem prawa. Takie stanowisko wyraźnie kontrastuje z realiami rynku, w których to instytucje finansowe – przez wiele lat – oferowały produkty niezgodne z obowiązującymi regulacjami, narażając konsumentów na znaczne ryzyko finansowe.
Trudno nie zauważyć, że sektor próbuje przenieść odpowiedzialność za konsekwencje własnych decyzji na zewnętrzne podmioty – w tym kancelarie reprezentujące klientów. Wypowiedzi dotyczące „nadmiarowej ochrony konsumenta” pokazują, że niektóre instytucje wciąż nie przyjmują do wiadomości zmian w systemie prawnym oraz w świadomości społecznej. Tymczasem prawo, które obowiązuje od dekad, było znane bankom od początku – a mimo to decydowano się na wdrażanie wzorców umownych z naruszeniem przepisów, licząc na ich niekwestionowanie.
Skala problemu przekroczyła już ramy jednego produktu. Coraz częściej mówi się nie tylko o kredytach waloryzowanych kursem obcej waluty, ale również o umowach opartych o stawki referencyjne, takich jak WIBOR, oraz o kredytach konsumenckich, w których mogą występować inne formy naruszeń. Sektor prawny informuje konsumentów o sankcjach, jakie przewiduje prawo w przypadku nieprawidłowości – i będzie to czynić nadal, niezależnie od retoryki przedstawicieli sektora bankowego.
Stawianie tezy, że egzekwowanie prawa przez konsumentów za pośrednictwem sądów jest przejawem patologii, wskazuje na głęboki kryzys zaufania do podstawowych mechanizmów demokratycznego państwa prawa. To nie pozywanie banków jest problemem, ale skala wcześniejszych naruszeń, które te pozwy spowodowały. W tej sytuacji obrona interesu konsumenta staje się nie tylko uzasadniona, ale wręcz konieczna dla przywrócenia równowagi rynkowej.
Podsumowanie:
- Wypowiedzi przedstawicieli sektora bankowego sugerujące istnienie zorganizowanego „przemysłu” pozywania banków mają na celu zdyskredytowanie środowiska prawniczego i zniechęcenie konsumentów do dochodzenia swoich praw.
- Praktyki bankowe z przeszłości, obejmujące oferowanie produktów niezgodnych z prawem, doprowadziły do powstania tysięcy roszczeń, które obecnie rozpatrują sądy.
- Postawy konsumentów nie wynikają z manipulacji, lecz z rosnącej świadomości prawnej i dostępności pomocy prawnej.
- Dalsze działania prawników będą nie tylko kontynuowane, ale prawdopodobnie rozszerzane o inne obszary rynku finansowego.
- Ostateczna odpowiedzialność za sytuację spoczywa na instytucjach, które przez lata kształtowały ofertę kredytową z pominięciem obowiązujących norm.