W bilansach banków pozostaje obecnie mniej niż 225 tys. umów kredytowych powiązanych z walutą obcą. Od początku funkcjonowania programów ugodowych zawarto ponad 91 tys. porozumień, a coraz więcej spraw kończy się prawomocnymi wyrokami. Równolegle jednak do sądów wpływa ponad 11 tys. nowych pozwów kwartalnie. Co istotne, spłata kredytu nie zamyka konsumentowi drogi do dochodzenia roszczeń – osoby, które zakończyły wykonywanie umowy, nadal mogą dochodzić zwrotu nienależnych świadczeń, także z odsetkami. Dla sektora oznacza to, że problem frankowy może nie tylko nie wygasać, ale ulec dalszemu nasileniu.
Przewidywania co do zakończenia konfliktu są różne, jednak żaden z analizowanych scenariuszy nie zakłada szybkiego rozwiązania. Najbardziej prawdopodobny wydaje się wariant, w którym spory będą nadal prowadzone na drodze sądowej, a sądy powszechne – wspierane doraźnie przez nowe kadry i usprawnienia organizacyjne – będą stopniowo rozpatrywać kolejne sprawy. Oznacza to konieczność dalszego angażowania zasobów kadrowych i finansowych zarówno po stronie sądów, jak i instytucji finansowych.
Nie można również pominąć faktu, że znaczna część posiadaczy kredytów już spłaconych dopiero teraz rozważa wystąpienie z roszczeniem. Wpływ na to mają zarówno korzystne orzecznictwo, jak i wysoka wartość potencjalnych korzyści finansowych – w szczególności ustawowych odsetek za opóźnienie, które obecnie wynoszą ponad 11% proc. w skali roku. Nawet osoby, które zakończyły spłatę umowy wiele lat temu, mogą nadal kierować sprawy do sądów, o ile nie upłynął termin przedawnienia liczony według aktualnych zasad.
Wariant, w którym banki zmieniają strategię i proponują korzystniejsze porozumienia obejmujące również byłych kredytobiorców, oceniany jest jako mało realny. Choć miałby on potencjał do szybszego wygaszenia sporów, wiązałby się z koniecznością poniesienia znacznych kosztów finansowych i ryzykiem zachęcenia innych grup klientów do kwestionowania swoich umów. Z tego względu sektor unika takiej strategii, obawiając się jej efektu skali.
Z punktu widzenia dalszych procesów sądowych banki prawdopodobnie zmienią dotychczasową praktykę opóźniania postępowań. Obowiązujące przepisy wymagają, aby wszystkie twierdzenia i dowody były zgłaszane już w odpowiedzi na pozew, a dodatkowo przedłużanie procesów wiąże się z koniecznością wypłaty wyższych kwot odsetkowych. Zmiany te nie oznaczają jednak rezygnacji ze sporu – przeciwnie, sektor przygotowuje się na dalszą konfrontację, przyjmując bardziej sformalizowaną taktykę obrony.
Zakończenie sporów frankowych nie nastąpi zatem w przewidywalnej perspektywie. Nawet jeżeli liczba aktywnych umów ulega zmniejszeniu, pozostaje kwestia umów zakończonych, w których możliwe jest zgłoszenie roszczeń restytucyjnych. Przy obecnym orzecznictwie oraz wysokiej świadomości konsumenckiej, banki muszą liczyć się z dalszymi stratami i koniecznością utrzymywania rezerw.
Rynek usług finansowych w Polsce znajduje się w fazie intensywnych przemian, a konflikt frankowy – niezależnie od przyjętej strategii – wywoła trwałe skutki w relacjach bank–klient. Instytucje finansowe muszą w przyszłości szczególnie zadbać o zgodność nowych produktów z przepisami krajowymi i unijnymi, gdyż zaufanie konsumenta, raz utracone, będzie bardzo trudno odbudować.