Liderem pod względem wypłat pozostaje mBank, który przeznaczył na rzecz kredytobiorców 7 miliarda złotych, kolejne miejsca zajmują PKO BP (5 mld zł) oraz Bank Millennium (4 mld zł). Warto zaznaczyć, że we wszystkich siedmiu bankach giełdowych posiadających portfele kredytów frankowych rezerwy na ryzyko prawne przekraczają już wartość aktywnych umów – najwięcej zabezpieczyły PEKAO, mBank i BNP Paribas.

Chociaż liczba aktywnych umów sukcesywnie spada, wciąż pozostaje istotna grupa posiadaczy kredytów spłaconych, którzy dopiero teraz kierują swoje roszczenia na drogę sądową. Ich sprawy często kończą się wyrokami korzystnymi dla kredytobiorców, a wysokość zasądzanych świadczeń nierzadko sięga setek tysięcy złotych.

Banki frankowe, mimo widocznego spadku liczby czynnych kredytów, zwiększają rezerwy, przygotowując się na kolejne roszczenia – zwłaszcza z tytułu odsetek ustawowych za opóźnienie, których wysokość obecnie wynosi 11% rocznie. To efekt m.in. grudniowych wyroków TSUE, które potwierdziły, że odsetki te przysługują frankowiczom już od chwili zgłoszenia żądania zapłaty, a nie dopiero od wyroku sądu. Koszty tych odsetek są często znaczące i stanowią dodatkowy element obciążający budżety banków.

Znaczący udział w przyszłych wypłatach mogą mieć również eks-frankowicze, czyli osoby, które już całkowicie spłaciły swoje kredyty. Obecnie ta grupa kredytobiorców staje się coraz bardziej świadoma możliwości dochodzenia roszczeń na drodze sądowej. Nie wszyscy wiedzą, że prawo do dochodzenia zwrotu wpłaconych środków przysługuje nawet po zakończeniu umowy – pod warunkiem, że roszczenie nie uległo przedawnieniu. Kredytobiorcy mają zasadniczo sześć lat od momentu, w którym dowiedzieli się o abuzywnym charakterze zapisów umowy, na złożenie pozwu. Istnieje jednak ryzyko, że banki będą próbowały udowodnić, iż termin ten rozpoczął swój bieg już pod początek 2020 roku – po głośnym wyroku TSUE w sprawie Dziubak przeciwko Raiffeisen Bank – co oznacza, że bezpieczny czas na złożenie pozwu może upłynąć wraz z końcem 2025 roku.

Banki stopniowo zmieniają swoje podejście procesowe – coraz częściej rezygnują z apelacji od niekorzystnych wyroków, chcąc uniknąć dalszego naliczania wysokich odsetek. To oznacza, że prawomocne wyroki zapadają szybciej, a kredytobiorcy uzyskują zasądzone kwoty bez wieloletnich batalii sądowych.

Dwa przykłady zakończonych w 2024 roku spraw obrazują skalę możliwych korzyści. W jednym z postępowań przeciwko PKO BP sąd prawomocnie uznał nieważność umowy kredytowej i zasądził na rzecz kredytobiorców ponad 500 tysięcy złotych oraz niemal 50 tysięcy franków szwajcarskich. W innym przypadku, dotyczącym dwóch umów zawartych z mBankiem, zasądzona kwota przekroczyła 800 tysięcy złotych.

Podsumowując, sytuacja prawna frankowiczów – zarówno tych z aktywnymi, jak i już spłaconymi kredytami – pozostaje wyjątkowo korzystna. Łączna wartość rezerw zawiązanych przez banki giełdowe przekroczyła już 60 miliardów złotych, z czego jedna trzecia została wypłacona. Rosnąca liczba wyroków prawomocnych i zmiana strategii banków otwiera drogę do szybszego i bardziej efektywnego odzyskiwania środków przez kredytobiorców. Szczególnie eks-frankowicze, którzy dotąd nie podejmowali działań prawnych, mogą w najbliższych miesiącach stać się beneficjentami znaczących wypłat – pod warunkiem, że zdecydują się na złożenie pozwu przed końcem 2025 roku.