Deklaracja ta zbiegła się w czasie z otrzymanym wyróżnieniem za postawę sprzyjającą zawieraniu ugód. Choć bank nie podał konkretnych mechanizmów realizacji tego celu, można przypuszczać, że planowane jest rozszerzenie dostępności porozumień oraz większa elastyczność w ich treści.
Jedną z możliwych zmian może być częstsze rezygnowanie z apelacji po niekorzystnych wyrokach sądów pierwszej instancji, co skróciłoby czas trwania postępowań i ograniczyło narastające koszty, szczególnie te wynikające z odsetek ustawowych. Obecnie bank prowadzi ponad 36 tysięcy sporów sądowych związanych z kredytami frankowymi. Wypowiedzi przedstawicieli instytucji sugerują również chęć zwiększenia liczby propozycji kierowanych do kredytobiorców, choć na razie nadal są one adresowane głównie do osób z aktywnymi umowami.
Bank jest uznawany za pioniera ugód w Polsce – program porozumień uruchomiono w jego przypadku jeszcze w 2021 roku. Do połowy 2024 roku objęto nim około 62 tysięcy umów, z czego ponad 42 tysięcy zakończyło się zawarciem porozumienia. Choć liczba ta może wydawać się znaczna, to w świetle 183 tysięcy zawartych dawniej umów kredytowych, stanowi jedynie ich ułamek. Znaczna część tych zobowiązań została już spłacona, co dodatkowo zmniejsza grupę potencjalnych beneficjentów ugód. Osoby, które spłaciły kredyt przed laty, mogą liczyć na porozumienie tylko wtedy, gdy same zdecydują się na wystąpienie na drogę sądową.
Z obserwacji rynku wynika, że propozycje ugodowe stają się wyraźnie korzystniejsze dla tych kredytobiorców, którzy są blisko uzyskania prawomocnego wyroku. W takich przypadkach bank proponuje niekiedy nawet całkowite umorzenie pozostałego zadłużenia i zwrot części nadpłaconych kwot. Pomimo tych ustępstw wielu klientów decyduje się kontynuować postępowania, licząc na pełne unieważnienie umowy oraz uzyskanie dodatkowych świadczeń w postaci odsetek ustawowych, które mogą sięgać dziesiątek, a nawet setek tysięcy złotych. Zgodnie z obecnie obowiązującym oprocentowaniem, odsetki te wynoszą ponad 13% rocznie.
W ostatnich miesiącach pojawiła się tendencja do rezygnowania przez bank z apelacji. Zdarzają się przypadki, w których bank nie wnosi środka odwoławczego, umożliwiając kredytobiorcom uzyskanie prawomocnego wyroku już po pierwszej instancji. Skraca to czas oczekiwania na rozstrzygnięcie i zwiększa przewidywalność procesu.
Jedna z takich spraw zakończyła się wyrokiem sądu okręgowego, który uznał kredyt frankowy za nieważny i zasądził na rzecz kredytobiorców zwrot ponad 393 tysięcy złotych, doliczając odsetki ustawowe oraz koszty procesu. Sprawa została zakończona w ciągu zaledwie pięciu miesięcy. W innym przypadku, dotyczącym umowy zawartej jeszcze w 2006 roku, sąd zasądził zwrot ponad pół miliona złotych oraz blisko 51 tysięcy franków szwajcarskich. Także i tutaj instytucja zrezygnowała z apelacji.
Równolegle do sporów frankowych rośnie liczba pozwów składanych przez posiadaczy kredytów konsumenckich. Coraz więcej osób powołuje się na przepisy umożliwiające zastosowanie sankcji kredytu darmowego, wskazując na nieprawidłowości w zawieranych umowach. W raportach publikowanych przez bank pojawiła się już informacja o blisko dwóch tysiącach trwających postępowań w tym zakresie, a tylko w pierwszej połowie 2024 roku wpłynęło ponad 800 nowych pozwów.
Skala potencjalnego problemu jest znacząca – szacuje się, że liczba wadliwych umów kredytowych i pożyczek konsumenckich w Polsce może sięgać nawet 8,3 milionów. W związku z tym pojawiają się przypuszczenia, że działania banku mają na celu odciążenie struktur prawnych w obliczu możliwej fali nowych spraw.
Na ten moment nie zapadły jeszcze orzeczenia unijnego trybunału w sprawach dotyczących kredytów konsumenckich, ale sądy krajowe skierowały już kilka pytań prejudycjalnych. Ich rozstrzygnięcie może okazać się równie przełomowe, jak wcześniejsze orzeczenia dotyczące kredytów frankowych.