Do tej pory to banki próbowały dochodzić od byłych klientów wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z kapitału. Teraz role mogą się odwrócić – konsumenci, których umowy zostały uznane za nieważne, mają możliwość żądania wynagrodzenia za to, że banki przez lata obracały ich pieniędzmi, choć nie miały do tego podstawy prawnej. W końcu, zamiast zainwestować swoje środki lub wykorzystać je zgodnie z własnymi potrzebami, kredytobiorcy przez lata oddawali je bankom – które z tych pieniędzy czerpały realne korzyści.
Koszt takiego pozwu nie powinien być wysoki – stała opłata sądowa to 1000 zł, co jest szczególnie korzystne, biorąc pod uwagę potencjalną skalę roszczeń. Wysokość zasądzonych kwot będzie uzależniona m.in. od:
- sumy wpłaconych rat,
- czasu, przez który bank obracał tymi pieniędzmi,
- przyjętego sposobu wyceny utraconych korzyści (np. oprocentowania lokat, wskaźników inflacyjnych itp.).
Co jeszcze mogą zyskać frankowicze poza wynagrodzeniem?
Jeśli sądy nie zgodzą się na przyznawanie wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z rat kredytowych, kredytobiorcy mogą:
- domagać się waloryzacji świadczeń – np. w oparciu o inflację, co ma szczególne znaczenie przy roszczeniach sięgających kilku czy kilkunastu lat wstecz,
- dochodzić odszkodowania – za szkody finansowe, które wynikły z działania banku, np. nadpłacenie rat, kosztów notarialnych, kosztów windykacyjnych,
- wnosić o zadośćuczynienie – za stres, niepokój, obniżenie jakości życia, a w skrajnych przypadkach za działania banku takie jak egzekucja z nieruchomości czy groźby prawne.
Tego rodzaju roszczenia mogą być kierowane do banku równolegle z unieważnieniem umowy – nie wykluczają się one wzajemnie, co stanowi ogromny atut dla konsumenta.
Warto także pamiętać o ustawowych odsetkach za opóźnienie, które są naliczane od dnia wezwania banku do zapłaty lub złożenia pozwu. Obecnie ich wysokość to prawie 12,5% w skali roku, co oznacza, że kredytobiorcy mogą dodatkowo zyskać znaczące sumy tylko z tytułu czekania na rozliczenie.
W skrócie: jeśli TSUE potwierdzi stanowisko Rzecznika, frankowicze staną przed historyczną szansą nie tylko na pozbycie się toksycznego kredytu, ale też na uzyskanie finansowego zadośćuczynienia za lata niesprawiedliwego traktowania. To może całkowicie odmienić charakter postępowań frankowych – z defensywnych batalii o unieważnienie umów, w ofensywę o odszkodowania i rekompensaty.
.korzyści i ukryć realne ryzyka, jakie wiążą się z ich przyjęciem. Co więcej, choć banki podkreślają, że ich propozycje są atrakcyjne i uczciwe, frankowicze coraz częściej sami weryfikują te oferty – i robią to bardzo skutecznie. Wystarczy kilka prostych kroków, by samodzielnie sprawdzić, czy ugoda z bankiem faktycznie się opłaca.
Jak sprawdzić, czy ugoda z bankiem to dobra decyzja?
1. Poproś bank o symulację całkowitego kosztu kredytu po konwersji
To pierwszy, kluczowy krok. Bank powinien przedstawić, ile łącznie zapłacisz po przekształceniu kredytu z walutowego na złotowy – łącznie z przyszłymi ratami, odsetkami i ewentualnymi dodatkowymi kosztami. Nie daj się zbyć ogólnikami typu "będzie lepiej" – żądaj konkretów na piśmie.
2. Porównaj to z kwotą, którą już spłaciłeś + pozostałym saldem kredytu frankowego
Sprawdź, ile pieniędzy przekazałeś bankowi od momentu zawarcia umowy do dziś i ile – według obecnego harmonogramu – jeszcze masz do oddania. Jeśli łączne koszty po ugodzie okażą się wyższe niż to, co możesz ugrać w sądzie (czyli: unieważnienie umowy i rozliczenie tylko pożyczonego kapitału), ugoda nie ma sensu.
3. Zastanów się, czy jesteś już blisko spłaty kapitału
Jeśli spłaciłeś bankowi co najmniej tyle, ile pożyczyłeś, jesteś w świetnym punkcie wyjściowym do uzyskania zabezpieczenia roszczeń – czyli zawieszenia spłaty rat już po ok. 3 miesiącach od złożenia pozwu. Ugoda z kolei wymaga natychmiastowego podpisania i kontynuowania spłaty, często według nowego, złotowego oprocentowania.
4. Weź pod uwagę oprocentowanie po konwersji
Banki w ugodach proponują oprocentowanie oparte o WIBOR lub SARON – ten drugi jest stosowany tylko tymczasowo. Raty mogą więc rosnąć wraz ze zmianą stóp procentowych. Tymczasem po unieważnieniu umowy nie płacisz żadnych odsetek – spłacasz tylko sam kapitał.
5. Zastanów się nad długofalowymi skutkami podpisania ugody
Zawarcie ugody wyklucza dalsze dochodzenie roszczeń – podpisując ją, zgadzasz się na zamknięcie sporu. Tymczasem ścieżka sądowa nie tylko daje Ci szansę na pozbycie się toksycznego zadłużenia, ale również – po wyroku TSUE – otwiera drogę do roszczeń dodatkowych, np. o odszkodowanie czy waloryzację.
Podsumowując:
Ugoda może być opłacalna – ale tylko w bardzo specyficznych przypadkach, np. gdy masz niewielkie saldo kredytu i zależy Ci na szybkim zamknięciu sprawy.
W większości przypadków ugoda oznacza powrót do wysokiego oprocentowania, oddanie bankowi więcej niż trzeba i utratę prawa do dochodzenia roszczeń – co ma szczególne znaczenie w kontekście takich spraw jak BNP Paribas kredyt frankowy
Dlatego zanim podpiszesz, przelicz wszystko dokładnie. A jeśli masz wątpliwości – skonsultuj się z prawnikiem od spraw frankowych. W obecnej sytuacji, gdy sądy stoją po stronie konsumentów, lepiej być cierpliwym niż zbyt szybko „pójść na rękę” bankowi.