Problem jest złożony, a odpowiedź niejednoznaczna – wszystko zależy od rodzaju roszczenia, daty świadczenia i momentu, w którym konsument uzyskał wiedzę o nieprawidłowościach zawartych w umowie.

Zgodnie z przepisami Kodeksu cywilnego, roszczenia majątkowe ulegają przedawnieniu po upływie sześciu lub dziesięciu lat, w zależności od tego, kiedy świadczenie zostało spełnione. W przypadku banków – jako przedsiębiorców – okres ten wynosi z reguły trzy lata. Kluczowe znaczenie ma jednak chwila, w której rozpoczął się bieg przedawnienia. W praktyce może to być moment zapłaty konkretnej raty lub dzień, w którym kredytobiorca dowiedział się o abuzywnym charakterze zapisów w umowie.

Kredyty hipoteczne indeksowane lub denominowane do waluty obcej były najczęściej zawierane w latach 2004–2008. Wielu kredytobiorców dopiero po latach zorientowało się, że zapisy zawarte w umowie mogą zostać uznane za niezgodne z prawem konsumenckim. W takich przypadkach możliwe jest dochodzenie zwrotu środków w ramach dwóch podstawowych roszczeń – o unieważnienie umowy lub o jej tzw. odwalutowanie.

W przypadku unieważnienia, kredyt traktowany jest tak, jakby nigdy nie obowiązywał – prowadzi to do wzajemnych rozliczeń stron, w których bank zobowiązany jest do zwrotu wszystkich świadczeń pieniężnych otrzymanych od konsumenta. Alternatywnie, w przypadku odwalutowania, umowa zostaje utrzymana, lecz przeliczona tak, jakby od początku dotyczyła wyłącznie złotówek. W obu wariantach możliwe jest uzyskanie znaczących kwot z tytułu nadpłat, nie tylko kapitału, ale również prowizji, opłat i ubezpieczeń.

W 2018 roku zmieniły się przepisy dotyczące terminów przedawnienia – od tego momentu obowiązuje 5-letni okres. Wcześniejsze świadczenia nadal podlegają staremu, 9-letniemu terminowi. Ważne jest, że złożenie pozwu skutecznie przerywa bieg przedawnienia, dzięki czemu możliwe jest dochodzenie również wcześniejszych należności. Nie warto zatem odkładać decyzji o podjęciu działań – każda zwłoka może skutkować utratą kolejnych rat z punktu widzenia roszczenia.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w swoim orzecznictwie zaznaczył, że bieg przedawnienia nie może rozpocząć się, jeśli konsument nie posiadał wiedzy o tym, że w umowie występują nieuczciwe zapisy. Polskie sądy, w tym Sąd Najwyższy, przyjęły podobne stanowisko – momentem rozpoczęcia biegu terminu jest chwila, gdy konsument podejmuje działania kwestionujące zapisy umowy, np. poprzez złożenie pozwu.

Odkładanie decyzji o podjęciu kroków prawnych może działać na niekorzyść kredytobiorcy. Wraz z rosnącą liczbą wyroków i medialnymi doniesieniami coraz trudniej będzie uzasadnić, że konsument nie miał świadomości przysługujących mu praw. Jeżeli bank zdoła wykazać, że kredytobiorca był informowany o możliwości zakwestionowania umowy, może domagać się uznania, że roszczenie już się przedawniło. Wystarczające może być nawet przedstawienie korespondencji między stronami.

Należy również zaznaczyć, że nie ma znaczenia, czy umowa była zawarta jako kredyt indeksowany czy denominowany – zasady dotyczące przedawnienia stosuje się jednakowo. W celu zabezpieczenia swoich praw konieczne jest sporządzenie odpowiednich pism, takich jak wezwanie do zapłaty, wniosek o uznanie nieważności umowy czy pozew o odwalutowanie kredytu. Dodatkowo, w uzasadnionych przypadkach można ubiegać się o czasowe zawieszenie obowiązku spłaty rat.

Z punktu widzenia konsumenta najważniejsze jest szybkie i świadome działanie. Im wcześniej zostaną podjęte kroki prawne, tym większa szansa na odzyskanie pełnej kwoty nienależnie pobranych świadczeń.